Praca nie jest najważniejsza.
Był dokładnie 17 grudnia, kiedy wstałem i obejrzawszy kawałek faktury firmowych stwierdziłem, że w moim życiu dzieje się po prostu źle. Co tu dużo mówić nie liczyło się nic poza pracą zawodową.
Jej właśnie był nadmiar. Przesadzałem i dobrze o tym wiedziałem. Otworzony na ostatniej stronie jak zwykle horoskop nie mówił nic. Wnioski nasuwały się same – niestety ciężko będzie coś zmienić. Jednak nie poddałem się – przecież wróżba to nie wszystko. Zadzwoniłem do przyjaciółki, która zajmowała się technikami wróżbiarskimi. Co tu dużo mówić – niezła z niej była wróżka. Umówiliśmy się na spotkanie u niej. Ponieważ Basia znakomicie wróżyła wiedziałem, że mogę jej zaufać. Wyznałem jej parę mrocznych prawd na temat mojego życia.
Ułożony przez znajomą tarot pokazał cała bolesną prawdę bez ogródek. Ale też wróżka Basia miała dobre wieści. Wydarzy się coś dobrego. Ta rozmowa na pozór błaha okazała się nowym początkiem w moim życiu. Dziś w szczęśliwej rodzinie wspominam jedynie te stare dobre czasy